5/20/2012

Madera: kulinarnie (podróż za jeden głodzik)

Ryby, ryby i dużo niespotykanych owoców - tak w skrócie można opisać kuchnię Madery. Na tej malutkiej wyspie głodziki na pewno poczują kulinarne szczęście :)

Starsza pani w tradycyjnym ubraniu - można ją spotkać na targowisku (Mercado dos Lavradores) w stolicy wyspy Funchal

 W miasteczkach nad oceanem na słońcu suszą się ryby - tutaj akurat dorsze. Miejscowość na zdjęciu słynie z tego, że Churchill spędzał godziny wakacji portretując jej uroki.


A tak wygląda przyprawiony dorsz, którego można kupić w lokalnych piekarniach.


Dziwny owoc, coś a la śliwka


Kolejny, jak krokodyl? :)


Lokalne owoce morza

 Banany!


To również banany!


Espada - ryba, która żyje na głębokości 1000 m. Oprócz Madery żyje tylko w okolicach Japonii.


Słodkie ziemniaki :)
 Zupa z kasztanów


Trzcina cukrowa - do picia ub do żucia


Przysmak na szybko, zawsze jednak z Brisą o smaku marakui


Plantacje bananów są na każdym kroku.


Herbata z trawą cytrynową z ogródka.

6 komentarzy :

  1. Sympatyczny wpis. Westchnelam sobie tylko, tak nostalgicznie, na powitanie kolejnego pracowitego dnia :):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. PS. A zupe z kasztanow bardzo lubie i czasami robie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Maderyjskie specjały w pigułce, mnie też bardzo podobała się różnorodność owoców i warzyw. A espada to jedna z lepszych ryb jakie jadłam w życiu. Ja zakochałam się jeszcze w zupie cebulowo-pomidorowej, którą jedliśmy tam kilkakrotnie do tego stopnia, że znalazłam oryginalny przepis i teraz należy do moich zupowych hitów.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe zdjęcia.
    Zazdroszczę:)
    Najbardziej podobają mi się banany!

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy21/2/14 16:43

    Idealne miejsce!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz.