12/23/2013

Paryż pachnący tartą cytrynową.

Alessandro to mój dobry kolega z Włoch, ale jednocześnie jest globtrotterem, więc wiedziałam do kogo udać się o poradę odnośnie mojego nowego celu podróży. W pierwszych słowach powiedział, żebym nie miała za dużych oczekiwań odnośnie tego miasta. Większość ludzi, którzy podróżują do Paryża ma za duże oczekiwania. Niestety Paryż nie na każdym kroku prezentuje się znakomicie. Jedni mówią przereklamowana i bardzo brudna stolica, ale inni zwracają uwagę na piękno architektury, ludzi i jedzenie.


Jeśli chcesz się udać do Paryża, ale nie po to aby zaliczyć kolejną stolicę i pochwalić się znajomym, tylko po to aby odnaleźć na świecie kolejne miejsce, które Ciebie czegoś nauczy to proszę przygotuj się dobrze i wgryź się w to miasto.






Za tę podróż chciałabym podziękować:

Zuzi bo dzięki niej dowiedziałam się więcej o Paryżu niż oczekiwałam.

Pakistańczykowi, który ratował nas późno w nocy, kiedy wszystkie inne sklepy były zamknięte. Asortyment w jego sklepie bił na głowie wszystkie polskie sklepy, które chwalą się tym, że niby mają jedzenie z całego świata.

Australijczykom, Danielowi i Jane za nasze niespodziewane spotkanie w kawiarni Amelii i ich przepowiednia, że kiedyś zostanę Prezydentem ….hmmm w takim razie czekam na maila od was.

Artyście z Montmartre, który śpiewał na żywo do późnych godzin nocnych, czyniąc piątkowy wieczór jednym z najlepszych momentów w moim życiu.

Turystom spotkanym na cmentarzu Pere Laichise, połączyliśmy siły aby wspólnie odnaleźć grób Jima Morrisona, niestety upiorna pogoda nam w tym przeszkodziła.

Panu Francuzowi z stołówki akademickiej, który między głównym daniem a deserem, czyli przepyszną tartą cytrynową , opowiadał nam o powiązaniu Mickiewicza z Paryżem.

Znajomym erazmusom, za najdroższe wino jakie w życiu piłam, (lepiej uważajcie na ceny w lokalnych kawiarniach )!


W takich wypadkach słowa, nie ważne co ważne z kim, nabierają jeszcze lepszego wyrazu.






















3 komentarze :

  1. Jeśli szukaliście grobu Jona Morrisona, to faktycznie nie mogło się udać, bo pan miał na imię Jim ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. to wszystko przez wspomnienie tarty cytrynowej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Paryż miasto miłości hahah :))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz.