12/04/2015

Jazzve – moc bakłażana, pomidorów, kolendry


Rok temu po raz kolejny mieliśmy okazję odwiedzić Kaukaz. Jest to region pełen kontrastów i zdecydowanie musimy tam wkrótce wrócić. Pyszne jedzenie połączone z przepięknymi widokami i skomplikowaną historią powoduje, że opuszczasz to miejsce z niedosytem, ale dzięki temu przez kolejne miesiące robisz wszystko, aby się tam jak najszybciej ponownie znaleźć.






Dobry powód

W zeszłą sobotę nadarzyła się wspaniała okazja aby świętować w gronie rodzinnym. Oczywistym wyborem były poszukiwania restauracji gdzie A-jedzenie będzie przepyszne, B- będziemy się czuli jak w domu, C- zainspirujemy się.


Postanowiliśmy sprawdzić dość świeże miejsce na mapie kulinarnego Lublina - Jazzve. Wnętrze jest surowe, ale tuż po zmroku przez sprytny balans światła pomieszczenie robi się bardzo klimatyczne …i ten kominek!

Co dobrego?

Skusiliśmy się między innymi na Roladki bakłażanowe z orzechami, czosnkiem i koperkiem oraz danie z pieca dla 4 osób: chorovac, kebab, kartoszka, grillowane warzywa, deska sosów, sałatka z marolu, podawane z lawaszem. Jeśli niektóre nazwy dań słyszysz po raz pierwszy, nie przejmuj się. Zespół Jazzve jest bardzo miły i z pewnością pomoże Ci się zagłębić w tajniki kuchni kaukaskiej.

W tym momencie jest to najwyżej notowane miejsce na głodzikowej mapie kulinarnego Lublina.

PS. Mamy tylko nadzieję, że wkrótce do Menu wróci Chaczapuri !

PS2. Już niedługo na głodziku pojawi się przepis na pyszną Gatę J

10 komentarzy :

  1. wystrój jak najbardziej ok ale... byłam tam 4 razy i za każdym razem było tylko gorzej... pierwszy raz pełen zachwyt... później duże rozczarowanie. Nieświeże jedzenie, czaczapuri z mrożonego ciasta francuskiego z mikroskopijną ilością nadzienia, wino morelowe nalane na dnie kieliszka i to zlewki z dna butelki... 5 razu nie było i nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy7/12/15 22:14

    Nie znam lepszej armeńskiej knajpki w okolicy 150 km od Lublina.
    Czasem okazywało się, że coś z karty się już skończyło, ale to raczej atut niż przytyk. Jedzenie zawsze było świeże, do tego miła kameralna atmosfera. Uwielbiam kiedy kucharz (chyba właścicielka) wychodzi do gości z nimi pogadać.

    Wina nie piłem, chaczapuri nie jadłem, piwo było ok, desery pyszne.
    Młode kelnerki widać, że uczą się fachury.

    Czytając komentarz Doroty wydaje mi się, że albo mam szczęście albo mówimy o innej knajpce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Ja znam dwie i to o wiele bliżej niż 150 km od Lublina i to jedna nawet bliska rodzinnie właścicielkom Jazzve! Proponuje przejść się do Armenii lub Anuszik.
    Właścicielki faktycznie przesympatyczne ale proszę spróbować innych specjałów kuchni i pofatygować się kilka razy w różnych porach dnia/tygodnia. Tak jak napisałam wyżej na początku restauracja mnie zauroczyła zarówno jedzeniem jak i atmosferą, jednak chodzi głównie o jedzenie a to mam wrażenie zeszło tam na drugi plan...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy8/12/15 23:07

      Byłem w Armenii (Aniuszki jeszcze nie odwiedziłem) i zdecydowanie jak do tej pory Jazzve ma ciekawsze jedzenie i atmosferę.

      Co do dni tygodnia to bywam głównie w weekendy - czasem w tygodniu uda się podskoczyć, ale to rzadkość. Polecam zupy i bakłażana z orzechami, w sumie chyba jestem od niego uzależniony. Proponuję spróbować.

      Cieszę się, że jedzenie w Jazvee ma smak tamtej części świata. Kolendra jest kolendrą, przyprawy przyprawami.
      Przypominają mi się miłe wakacyjne chwile, aż chce się wrócić w tamte strony.

      Do tego dźwięki Armeńskiej muzyki... Melodie grane na duduku są wisienką na torcie w uczcie kuchennej.

      Usuń
    2. Anonimowy9/12/15 00:07

      W Restauracji Armenia polecam zupy a szczególnie bajazet<3 a w Jazzve cziburka i chłodniczek mniam aż ślinka cieknie

      Usuń
  4. Ja, moja rodzina oraz moi znajomi chodzimy do jazzve bardzo często uwielbiam chaczapuri i muszę powiedziec że pani Dorota poprostu lubi kłamać,ponieważ w jazzve nie ma chaczapuri a co do jedzenia jest zawsze smaczne i świeże.POLECAM!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za jakieś bzdury czytam:)Pani Dorota kierunki chyba pomyliła, w Anushiku mają chaczapuri z ciasta francuskiego,a jeżeli chodzi o dobre i świeże jedzenie polecam dwie dobre restauracje w Lublinie, JAzzve i Armenie. Zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy8/12/15 23:59

    Jazzve to Najbardziej klimatyczne miejsce jestem zakochany w tym miejscu a haszlama z policzków Wołowych wymiata.Pozdrowienia dla pani Anush

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Doroto czytając pani komentarze,jestem bardzo zaskoczona.dziwne jest to ponieważ nie mieliśmy i nie mamy haczapuri z ciasta francuskiego,i żadnego innego.Widzę że ma pani złe informacje na temat haczapuri ponieważ nie robi śię haczapuri z ciasta francuskiego więc nie jadła na pewno to pani u mnie z mikroskopijną ilością sera!po drugie z tym winem pani przesadziła i ogólnie podsumowując pani słowa,jestem pewna że nawet pani u nas nie była.z poważaniem ANUSH

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz.